Spojrzałam na zegarek. Niestety zbliżała się 16:00. W firmie nadal było gwarno. Dzisiejsze spotkania spowodowały, że każdemu plan dnia nieco wywrócił się do góry nogami. Chciałam spokojnie zabrać się za porządkowanie dzisiejszych notatek. Postanowiłam schować się w małej salce konferencyjnej. Zabrałam swojego laptopa i rozsiadłam się wygodnie. Na reszcie spokój! Bardzo potrzebowałam chwili ciszy. Otworzyłam nowy plik tekstowy i zaczęłam się zastanawiać jak to właściwie wszystko ma wyglądać. Myśl, myśl dziewczyno, to zależy tylko od ciebie. Powoli zaczęłam pisać. Miałam wenę jak cholera. W godzinę miałam właściwie wszystko spisane. Zaczęłam czytać od początku, poprawiałam drobne błędy. Nagle usłyszałam:
- A tutaj jesteś- powiedział miękko Jurek- już się przestraszyłem, że mi uciekłaś. Kończysz już?
- Tak, właściwie to już- spojrzałam na zegarek- i zobacz wcale nie jest jeszcze tak późno, szybko mi poszło.- wstałam, przysunęłam krzesło do stołu i nachyliłam się nad laptopem, żeby go wyłączyć. Jurek podszedł i stanął za mną, pozwolił mi zamknąć system, a potem chwycił moją dłoń spoczywającą na laptopie. Moje plecy przylegały do niego. Przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Mogłabym zostać w jego ramionach na zawsze. Objął mnie w tali i pocałował w ucho, po czym zapytał delikatnie:
- To na co masz ochotę?
- Kusisz mnie znowu jak wczoraj, a potem uciekniesz- powiedziałam żartobliwie, próbowałam złapać z nim kontakt wzrokowy, ale wciąż stałam odwrócona plecami do niego, a on trzymał swoje ręce na moich biodrach. Poczułam jednak, że nieco się spiął, odwrócił mnie przodem do siebie i spojrzał mi głęboko w oczy. Zauważyłam, że przez jego głowę przebiega stado myśli. Mocno zaciskał zęby, tak że falowała mu żuchwa. Ogień w jego oczach budził w moim brzuchu stado motyli. Myślałam, że chce mnie pocałować, nachylił się jednak do mojego ucha i wyszeptał:
- Nie chcę się spieszyć, to dla mnie bardzo ważne.
Znowu spojrzał mi oczy, wyczekiwał na akceptację.
- Nie bardzo wiem, co chcesz mi powiedzieć, ale teraz to mi się nie wymigasz. Idziemy na kolację. Zaszyjemy się w jakiejś knajpce i spokojnie porozmawiamy- zgarnęłam laptopa ze stołu płynnym ruchem i ruszyłam do drzwi. Jurek przez chwilę znieruchomiał. Gdy byłam przy drzwiach odwróciłam się do niego:
- Idziesz??- zapytałam figlarnie i posłałam mu piękny uśmiech. Widziałam, że jest trochę zdezorientowany, a czego się spodziewał, że go spoliczkuję za odrzucenie? A może za jego poufałe zachowanie? Czego on właściwie chce i czego oczekuje ode mnie?
- Idę- podszedł do mnie bez pośpiechu trzymając ręce w kieszeniach, gdy był już blisko wyjął z kieszeni prawą rękę i położył na mi policzku- jesteś niezwykła- wyszeptał i mocno mnie pocałował. Byłam wdzięczna, że nikogo nie ma w okolicy. Ale co tam, warto było. Pysznie smakuje. Potem zabrał mi z rąk laptopa i dodał figlarnie- Pani pozwoli?- ruszył w kierunku mojego biurka. Postawił na nim laptopa, potem zdjął z wieszaka za małym przepierzeniem mój płaszcz.
- To twój, prawda?- i podał mi go, bym mogła łatwo się w niego wślizgnąć. Znowu nie omieszkał wykorzystać sytuacji, że jest blisko i mocno mnie objął- poczekaj tu minutkę, pobiegnę tylko po swój płaszcz- ucałował mnie raz jeszcze, jakby bał się, że zaraz się rozpłynę w powietrzu i zniknę mu z oczu. Wreszcie miałam chwilę by zebrać myśli. Z jednej strony Jurek dawał mi sygnały, że chce być blisko mnie, ale z drugiej te uwagi o czekaniu. Bez przesady, przecież nie chcę mu tak od razu wskoczyć do łóżka, a on tak ciągle uprzedza fakty i prosi byśmy się spieszyli, jakby nie wyczuwał subtelnej gry, polegającej na tym, że się nawzajem kusimy, ale każde z nas wie, że nie ma się do czego spieszyć, jeśli nie ma to być pierwszy i ostatni wspólny raz. On wcale mnie nie zna, przecież i tak nie poszłabym z nim do łóżka. Bardzo tego pragnę, ale w życiu nie zrobiłabym tego z kimś kogo właściwie nie znam. W ogóle mało razy "to" robiłam. A może jednak wreszcie powinnam iść na całość, dość już tego celibatu. Kogo ja chcę oszukać, to nie dla mnie- wszystko albo nic. Wtedy wrócił Jurek.
- Na co masz ochotę?- zapytał.
- Może wielki kawał mięcha w Jeffsie na Polach Mokotowskich- zaproponowałam. Byłam cholernie głodna i pomysł na kolację miałam dawno przygotowany.
- Coraz bardziej mnie zaskakujesz, taka delikatna kobietka i wielki kawał mięcha. Nie musisz mnie dłużej przekonywać, uwielbiam steki!- wychodząc z biura rozmawialiśmy swobodnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz