Ten dzień był inny niż poprzednie. Nowe zadania pochłonęły mnie bez reszty. Wspaniale było brać udział w spotkaniach, o których do tej pory tylko słyszałam. Dobrze było być w centrum wydarzeń. Brakowało mi tylko możliwości wypowiedzenia swojej opinii, a czasami język bardzo mnie świerzbił. Uznałam jednak, że dopóki nie zostanę poproszona o opinię nie powinnam się wtrącać. Na razie mam zebrać materiał ze spotkań i zmontować z tego zgrabną całość. Cieszyłam się, że nowe zadanie odciąga moje myśli od Jurka. Nie przywykłam do utraty kontroli nad sobą i swymi myślami, byłam dość zdyscyplinowaną osobą. Jurek brał udział w niektórych spotkaniach i wtedy nie było łatwo się skupić. Napawałam się jego widokiem. Był bardzo męski, opanowany i swobodny. Precyzyjnie formułował myśli. Wspaniale było go obserwować. Kilkakrotnie w czasie swojej wypowiedzi, patrząc na słuchających, z którymi doskonale potrafił nawiązać kontakt, trafiał i na moje oczy. Cudnie się wtedy zawieszał, przymykał oczy i dotykał się wskazującym palcem między ustali i nosem, jakby chcąc zasłonić pojawiający się zupełnie niestosowny uśmiech. Gesty te były bardzo czytelne dla nas samych, reszta nie miała pojęcia o toczącej się grze spojrzeń, Jurek był bowiem bardzo zdecydowany w przekazywaniu swojego zdania. Część spotkań odbywała się tylko w gronie handlowców. Wtedy mogłam zebrać myśli nieco bardziej efektywnie. Przerwy w spotkaniach pozwoliły mi też na spontaniczny chichot w gronie przebojowych koleżanek. Nie do końca takie „psiapsiułowanie” było w mojej naturze, ale jakoś trzeba z ludźmi przecież żyć, a skoro takie są zasady- dziewczyny chichoczą- to chichoczmy, czasem to nawet zabawne. Dowiedziałam się od nich, że ten Jurek to „niezłe ciacho” i że „będą musiały się bliżej przyjrzeć temu całemu IT, bo może kryje jeszcze jakieś inne ciekawe egzemplarze”. Byłam cała przepełniona dumą, że to właśnie JA go zainteresowałam, ale nie zdradziłam się ani jednym słóweczkiem, że poprzedniego wieczoru poznałam Jurka nieco bliżej. Jeszcze nie wiadomo co z tego wyniknie dalej, a dziewczyny były bardzo dociekliwe, lepiej się nie zdradzać, bo wtedy gorycz porażki znoszona w ich obecności będzie nie do zniesienia. Gdy tak słuchając szczebiotu dziewczyn sobie rozmyślałam, do naszego kółeczka włączył się Jurek.
- Moje panie, myślę, że na dzisiaj wystarczy tych nasiadówek, musimy w końcu też zarobić trochę kasy. – powiedział.
- No to chyba pierwszy niehandlowy w tej firmie, który to rozumie, witaj na pokładzie- odpowiedziała mu piękna, wysoka blondynka w nienagannym biurowo- seksownym stroju- mam na imię Jula- podała mu rękę w bardzo zdecydowany sposób.
- Jurek, miło mi- uścisnęli sobie dłonie, ale mimo, że chciała utrzymać jego wzrok na sobie, Jurek zaprezentował się reszcie dam, aż zapiszczałam w środku z radości, nie uległ Julii, wow- a teraz panie wybaczą, muszę porwać Monikę na słówko. Masz momencik- zwrócił się do mnie- chciałbym zaplanować kolejne spotkania- dziewczynom trochę zeszło powietrze, miały miny mówiące „na szczęście chodzi tylko o pracę”.
- OK, podejdziemy do mnie, zerkniemy w terminarz- starałam się być jak najbardziej neutralna.
- No to kiedy się znów zobaczymy?- zapytał gdy byliśmy już w bezpiecznej odległości.
- Masz na myśli nas, a nie spotkania firmowe- uśmiechnęłam się zawadiacko.
- Tylko te mnie interesują- wlepił we mnie swój wzrok i cudownie się uśmiechnął, a ja rozpłynęła się jak kostka lodu- mam nadzieję, że masz dla mnie dziś czas.
- Nie planowałam nic szczególnego, chciałam dokończyć książkę, ale myślę, że to może zaczekać.
- Wygrywam z książką, to już coś- odparł szelmowsko, wiedząc jakie robi na mnie wrażenie.
- Z cholernie dobrą książką...
- Jaką?
- Troszkę się wstydzę powiedzieć- udawałam zażenowaną i zatrzepotała rzęsami- słyszałeś o książce „Pięćdziesiąt twarzy Greya”?
- Nawet czytałem.
- Czytasz romanse?- spytała podejrzliwie, o nie a więc to jest ten haczyk, jest zniewieściały...
- A ty?- zrobił chyba minę podobną do tej, jaką ja miałam na twarzy.
- Właściwie nie, ale zobaczyłam ją na półce bestsellerów, a lubię wiedzieć o czym się mówi, więc przeczytałam, no i muszę powiedzieć, że się wciągnęłam, właśnie czytam „Ciemniejszą stronę Greya”.
- Ja podobnie, to znaczy, czytam prawie wszystko o czym się mówi, też lubię być na bieżąco, ale się nie wciągnąłem, do rugiej części chyba nie zajrzę, a widziałem, że już okupuje listy bestsellerów. A co ci się tam tak podoba?- zapytał zawadiacko, dobrze wiedziała, że pyta ją o opisy miłosnych uniesień Any i Christiana.
- Nie chodzi TYLKO o to o czym myślisz, ale bardziej o ich związek i relacje w ogóle. To fascynujące jak dwoje ludzi na siebie wpada przypadkiem gdzieś w środku życia i już nie chcą przez to życie iść oddzielnie, mimo wszystko. Jak się tak zastanawiam, to niby nie ma w tej książce nic specjalnego, weź nawet język, jest strasznie prosta, a mimo to wciągnęła mnie bez reszty, wprawia mnie w taki .... dziwaczny nastrój.
- Ja nie do końca ją tak odbieram, do tego trzeba być chyba kobietą, ale skoro tak mówisz, ale co z nami, o której dziś kończysz?- zapytał niecierpliwie.
- Oj, zostanę co najmniej do 18:00, chcę zacząć spisywać nasze pierwsze ustalenia ze spotkań, na świeżo, żeby nic mi nie umknęło.
- Dobrze, dobrze pani Moniko, to świetnie wróży końcowemu raportowi- wiedziałam, że zwrócił się do mnie celowo per pani, tak zwracał się Christian do Any, właśnie podniósł rękę, by pogładzić ją po policzku, ale przeszkodził mu Prezes.
- No i jak moi drodzy pierwszy dzień, jak poszło z naszymi niepokornymi handlowcami?
- Zaskakująco dobrze panie Prezesie- odpowiedziała Monika.
- Panie Jurku, wejdzie pan do mnie na moment? Kawy?
- Oczywiście wejdę panie Prezesie, za kawę dziękuję.
- Pani Moniko, dla mnie jednak proszę zamówić, tylko mocną.
- Jasne- odparłam, Prezes ruszył do gabinetu, Jurek za nim, odwrócił się jeszcze do mnie i przepraszająco rozłożył ręce, a ja obdarowała go najcieplejszym z uśmiechów jakie miałam w swoim repertuarze. Boższ jak mnie ten facet kręci, ale przecież nic o nim nie wiem. Spotkanie, rozpaczliwie potrzebuje kolejnego spotkania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz