wtorek, 4 grudnia 2012

IV

- Pani Moniko, przejdziemy małą rewolucję, będziemy dostosowywać nasze systemy do obecnych wymagań rynku i dostępnych technologii- powiedział szef z wielkim zapałem i dumą w głosie. Patrzyłam na niego wyczekująco, myśląc jaki będzie w tym mój udział, czy może mówi do mnie, bo tak mu łatwiej formułować myśli- w związku z tym mam dla pani zadanie. Świetnie radzi sobie pani w kontaktach z ludźmi, dlatego chciałbym, by obserwowała pani wspólne działania działu handlowego i IT. Mamy w IT świetnych specjalistów, ale są oni oderwani od rzeczywistości handlowej, handlowcy natomiast dobrze znają biznes, ale nie zawsze rozumieją ograniczenia technologii. Wydamy na ten nowy system ciężkie pieniądze, więc chcę by wszystko było dobrze przemyślane. Zetkniemy zatem na kilka miesięcy te dwa światy, a dopiero potem będziemy projektować nowy system. Ale najpierw poinformujemy ich o tym. Proszę o zwołanie zebrania na dziś na 15:00, z IT weźmy dyrektora pana Stefana i jego koncepcyjnego od rozwoju systemów, tego nowo pana Jurka, a z handlowego na razie tylko pana Pawła, on dopiero przygotuje podzespoły.
- Już widzę ich radość- powiedziałam ironicznie, szef miał rację, to dwa różne światy.
- Tak, to nie będzie łatwe, ale kto powiedział, że ma być łatwo, prawda pani Moniko?!
- Prawda szefie- bardzo go lubiłam, uważałam go za bardzo mądrego człowieka.
- Dziś też pięknie pani wygląda.
- Dziękuję szefie, bardzo pan miły. Zabiorę się zatem za nowe zadanie.
Wyszła z gabinety szefa i wysłała szybkiego maila:
Do: Stefan Pac, Jerzy Grejpner, Paweł Sznajder:„ W dniu dzisiejszym o godzinie 15:00 w gabinecie prezesa odbędzie się zebranie na temat nowego systemu IT”.
Panowie szybko potwierdzili przyjęcie wiadomości.
Byłam podekscytowana, te kilka miesięcy zapowiada się bardzo interesująco, no i dostała m moje samodzielne własne zadanie, już nie mogłam się doczekać.
Kilka minut przed 15:00 zjawili się zaproszeni.
- Dzień dobry pani Moniko, a więc klamka zapadła, robimy?
- Na to wygląda panie Stefanie, ale to chyba dobrze? 
- Bardzo dobrze, czeka nas dużo pracy, ale i wiele satysfakcji, jeśli podołamy.
- Panie Jurku zna pan panią Monikę Stawo, asystentkę naszego prezesa- pan Stefan gestem zaprosił Jurka do rozmowy.
- Tak mieliśmy przyjemność się poznać kilka miesięcy temu, gdy przyszedłem do firmy.
- To prawda, ale dział IT pochłania bez reszty i chyba potem chyba ani razu się nie widzieliśmy- wstałam zza biurka i podałam mu rękę, którą ku mojemu zaskoczeniu w zręczny sposób pocałował, co ostatnimi czasy było rzadkością w firmowym życiu- zadomowiłeś się już, przepraszam za przejście na ty, ale u nas to takie naturalne ....
- Oczywiście, nie mam nic przeciwko temu... a tak, zadomowiłem się, dziękuję- czyżby był lekko zmieszany? Nie wiedziałam czy dobrze odczytuje jego zachowanie- a więc dział IT pochłania bez reszty, to prawda, jest wiele do zrobienia....- chciał chyba powiedzieć coś jeszcze, ale z gabinetu wyszedł prezes.
- Zapraszam państwa do siebie- powiedział, pan Stefan ruszył w jego stronę, Jurek został jeszcze chwilkę przy mnie i dodał szybko:
- Ale teraz to już dopilnuję byśmy widywali się częściej Moneypenny- zmrużył oczy, lekko się uśmiechnął unosząc jedynie kącik ust i ruszył w stronę gabinetu prezesa. No tak, uświadomiłam sobie, że to właśnie on włączył się w wymianę maili o wigilii firmowej i przywołał w moich myślach słodko szorstkiego Craiga, teraz mnie to uderzyło, był do niego zaskakująco podobny. Blondyn, z bardzo męskimi rysami twarzy, nieźle zbudowany, chyba trochę wyższy...
- Pani Moniko pani też- słowa szefa oderwały mnie od tej wnikliwej analizy.
- Oczywiście- nigdy jeszcze nie brałam udziału w takich zebraniach, juhu to moja szansa, zgarnęłam z biurka notes i długopis i podążyłam za resztą do gabinetu prezesa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz