wtorek, 4 grudnia 2012

VIII

Nikt nigdy nie działał na mnie w ten sposób. Rozumie gdzie jesteś? Co powoduje, że tak reaguję? Czy to właśnie ta osławiona chemia, o której tyle wciąż słyszę. Kurczę, przecież ja go wcale nie znam. Cała ta historia toczy się bardzo szybko. Byłam mu bardzo wdzięczna, że nie pozwolił się zaprosić go na górę. Co ja bym teraz zrobiła. Byłoby to co najmniej kłopotliwe. Przecież nie poszłabym z nim do łóżka, jeszcze aż tak nie zwariowałam. Ciekawe co on sobie myślał. Tak czy owak, zachował się przefajnie i wyszło dobrze. Niech tylko sobie nie myśli, że aż tak lecę na niego. Ale przecież lecę, gdyby nie resztki rozumu, to sama zaciągnęłabym go do łóżka, a może nawet nie potrzebowałabym łóżka. Jest dobrze, fajny facet, przystojny, dobrze czuję się w jego towarzystwie, trochę wprawdzie głupieję, ale może, może to jest to. Nawet jeśli to chwilowa fascynacja, to i tak się cieszę, bo to zupełnie nowe dla mnie doświadczenie. Zwykle zainteresowanie kimkolwiek budziło się po wielu tygodniach znajomości. Gonitwa myśli przetoczyła się przez moją głowę, w chwili gdy spojrzałam mu głęboko w oczy. Jurek jak obiecał pocałował mnie raz jeszcze. Było mi dobrze, miękko i bezpiecznie, powieki same opadły i nie chciały się otworzyć. Oderwał ode mnie swoje usta, a ja mimowolnie oblizałam wargi. Pocałował mnie delikatnie jeszcze raz, właściwie tylko musnął swoimi wargami moje. Gdy odważyłam się otworzyć oczy wpatrywał się we mnie ciepło, z czułością? Czy dobrze to odczytywałam?
- Dobranoc Maleńka- pocałował mnie jeszcze w czubek nosa- śpij słodko.- odszedł.
No nie ma mowy, nie zasnę dziś. Otworzyłam drzwi do budynku.
Weszłam do mieszkanka. Prosto od drzwi, nie zdejmując ani płaszcza, ani butów ruszyłam do pokoju. Opadłam ciężko na kanapę. Co to do cholery było? Czyżbym była aż tak wygłodniała? Co prawda, to prawda. Z nikim już dawno nie byłam. Mój wzrok zatrzymał się na książce leżącej po drugiej stronie kanapy. „Ciemniejsza strona Greya”. Czy to książka jest temu winna, że tak się czuję, czy to ona rozbudziła we takie pragnienia, czy to przez nią chcę Jurka tak bardzo. Potrząsnęłam mocno głową, jakbym chciała się ocknąć. Rozebrałam się, wzięłam prysznic, gładząc ciało powolnymi ruchami, często się zamyślając, a potem szybko zniknęłam pod kołdrą. Myśli galopowały przez mi przez głowę, ale pozwoliłam im na to nie analizując migających obrazów i wkrótce wyczerpana zasnęłam.
Miałam wrażenie, że budzik zadzwonił prawie natychmiast po tym jak zasnęłam. Nie ociągałam się jednak ze wstaniem z łóżka. Byłam bardzo ciekawa tego dnia. Zaczynam nowy rozdział w pracy, a poza tym zobaczę Jurka, będę go teraz widywała często, jak to wpłynie na moją pracę? O cholera! To może nie być aż takie pozytywne, że pracujemy razem, chcąc nie chcąc będziemy się widywać, ale będę się tym martwić później, na razie bardzooo chcę go widzieć. Właściwie nie musiałam się spieszyć, miałam już przecież samochód. Nie mogłam już jednak usiedzieć w domu. Zbeształam się, że nic nie zjadłam i w dodatku nie wzięłam nic do jedzenia do pracy na później, ale chęć znalezienia się jak najszybciej w pracy była silniejsza. Zatrzasnęła drzwi do mojego osobistego królestwa i zbiegła po schodach tak szybko jak tylko byłam w stanie w nieziemskich szpilkach, które dziś założyłam. Wybiegłam przed budynek i zatrzymałam się w ramionach Jurka. Chwycił moją twarz w dłonie i namiętnie pocałował.
- Dzień dobry, spałaś słodko jak prosiłem?
- Ten poranek nie mógłby się zacząć lepiej, jak się tu znalazłeś?
- Samochodem- uśmiechnął się na tak mądrze zadane pytanie- chodź, najpierw śniadanie, a potem do roboty.
- Ale mogłam do pracy dotrzeć przecież sama.
- Nie wiem jak będzie potem, ale na razie chcę spędzać z tobą każdą możliwą chwilę, więc jeśli ci to nie przeszkadza, chciałbym cię zawieść dziś do pracy. Oczywiście oferuję też transport w drodze powrotnej.
Właściwie to czytał w moich myślach, ja też chciałam być teraz jak najbliżej niego.
- Ok, dziś się zgodzę- powiedziałam z udawaną wyższością.
W samochodzie czekała na mnie pachnąca kawa w papierowym kubku z pokrywką i chrupiący, jeszcze ciepły francuski rogalik.
- Skąd wiedziałeś, że nie jadłam śniadania?
- Nie wiedziałem, ale wolałem być przygotowany. Właściwie nie wiedziałem co lubisz rano do picia.
- Trafiłeś bez pudła, pyszna lekko słodka kawa z mlekiem rano, to to co uwielbiam, ale nigdy nie miałam jej zaserwowanej w ten sposób. Czuję się dopieszczona.
- Nie prowokuj mnie, bo ....- powiedział bardzo zmysłowo- na szczęście umiem się opanować.
- Dobrze, że chociaż ty jesteś opanowany.
- Bardzo się staram uwierz mi, trudno być mi przy tobie opanowanym- uruchomił samochód i ruszyliśmy do firmy. Strasznie mnie kręciła ta nasz wymiana zdań z podtekstem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz