- Może najpierw prysznic?
- Mowy nie ma- mruczy mi do ucha- chyba, że...
- Chyba, że?
- Pójdziemy tam razem...
Analizuję jak to ja wszystkie za i przeciw, ale nie mam na to zbyt wiele czasu, bo jego namiętne pocałunki odbierają mi jasność umysłu. Po chwili jesteśmy w łazience. Jurek puszcza wodę. Otacza mnie ramionami i rozsuwa suwak spódnicy, która posłusznie opada na podłogę. Nie odrywając ode mnie oczu, zdejmuje swoje eleganckie spodnie i rzuca nimi o ścianę, tak, że spadają na haczyk, na którym wiszą ręczniki. Wchodzi pod prysznic i przez chwilę pozwala wodzie płynąć po jego ciele, odchyla do tyłu głowę i przeczesuje włosy palcami. Ten widok rozbraja mnie ostatecznie, stoję jak zamurowana. Patrzy na mnie przymrużonymi oczami, a woda spływa po nim kaskadą. Wyciąga w moim kierunku rękę.
- Dołączysz do mnie?- nie odpowiadam, tylko podchodzę do niego, jestem trochę onieśmielona. Zatapiam się w jego ramionach i odzyskuję pewność siebie. Całuję go w szyję, gryzę w ucho, a on mocno mnie obejmuje i znowu jego ręce są wszędzie. Pieści mnie zataczając dłońmi mocne koła na moim ciele. Wzbiera we mnie pożądanie. Chcę go poczuć w sobie, jak wczoraj. Zamiast tego on chwyta mnie za pośladki, a ja automatycznie staję na palcach. Zaczyna mnie namiętnie całować i wchodzi tam, gdzie łączą się moje uda. Zaczyna się rytmicznie poruszać. Jego męskość pociera moją łechtaczkę i czuję jak nabrzmiewamy coraz bardziej. Coraz szybciej uciska moje pośladki i nasuwa mnie na siebie, ale nie wchodzi we mnie. Czuję jak zaciskają się wszystkie komórki mojego ciała, każda we własnym rytmie. Nie jestem w stanie się opanować, jeszcze mocniej zaciskam uda i przeszywa mnie rozkosz. Jurek też na chwilę nieruchomieje i rozlewa się po moich udach. Opadam w jego ramiona. Po chwili myjemy się nawzajem i wychodzimy z łazienki owinięci w ręczniki. Na całego gra „Sweet child of mine”.
- Ciekawe od jak dawna dzwoni?- rozbawiony zastanawia się Jurek i zaczyna szukać telefonu w marynarce.- O kurwa, przepraszam- spogląda na mnie przepraszająco, że tak mu się wyrwało- miałem do niego zadzwonić- odbiera telefon- Cześć Stefan...tak rozmawiałem...zgodziła się, ale na razie na rozmowę z tobą. Okej, dobrze, będziemy rano u ciebie...dobranoc. To Stefan- zwraca się do mnie- Mamy się z nim spotkać rano w firmie.
- Dobrze- milknę, bo właśnie wróciło do mnie to, o czym przez moment zdążyłam zapomnieć. Mój żołądek zaczyna się kulić z nerwów. Czuję się, jak przed jakimś egzaminem. Idę do sypialni. Szukam w szafie jakiegoś ubrania dla Jurka. Przypomina mi się, że mam taki domowy komplet, który kupiłam rok temu Mikołajowi, kiedy u mnie nocował, ale okazał się wtedy dla niego za duży. Miałam go wymienić, ale zapomniałam. Zobaczymy, może Jurek się w niego wciśnie. Moje myśli jednak znowu szybko pikują ku sprawie ukrycia szefa. Jestem tak pogrążona w analizowaniu wszystkich informacji, że nie widzę jak Jurek mi się przygląda, stojąc w samym ręczniku na biodrach w drzwiach mojej sypialni. Dostrzegam go, gdy odwracam się by pochwalić mu się moim znaleziskiem.
Podchodzi do mnie:
- Później opowiesz mi skąd te męskie ciuchy w twojej szafie, a tymczasem znalazłem to- obraca w palcach opakowanie prezerwatywy. Wygląda na to, że znowu ma na mnie ochotę. Moja mina chyba nie wygląda zbyt entuzjastycznie, bo pocieszająco gładzi mnie po ręku- hej, stało się coś?- próbuje znaleźć moje oczy. Odkładam na łóżko złożone w kostkę rzeczy i sama siadam obok nich. Chowam twarz w dłoniach.
- Hej, co się stało?- powtarza już bardziej zaniepokojony. Siada koło mnie.
- Właśnie chyba dociera do mnie, co mi powiedziałeś. Gaz, służby, Małecki, jego sfingowane zniknięcie, Stefan agentem, i ty w tym wszystkim. Co to ma być?- Jurek parska śmiechem- a co cię tak śmieszy? Mi nie jest do śmiechu- patrzę na niego oburzona.
- To tak jakby te informacje były kulką, która właśnie trafiła na swoje miejsce w twoim mózgu. Właśnie zastanawiałem się, czemu twoja reakcja na to wszystko jest taka spokojna.- w sumie ma rację, też się tak czuję.
- Nie bez twojej pomocy, skutecznie odwróciłeś moją uwagę od tego wszystkiego.
- Cała przyjemność po mojej stronie. Chciałbym jeszcze raz poodwracać twoją uwagę, bo widzę, że zbierają się nad nią czarne chmury.
- Chyba powiem jutro panu Stefanowi, że nie dam rady wam pomóc- mówię, to, ale kogo ja próbuję oszukać, chciałabym się dowiedzieć czegoś więcej. Jak to ja chciałabym, ale coś mnie powstrzymuje.
- Tak by było najrozsądniej, po co ci to? Ja chyba nie chcę, żebyś brała w tym udział.
- To ja już nic nie rozumiem, najpierw opowiadasz mi to wszystko, wypytujesz o mnie, sprawdzacie mnie, a teraz nie chcesz, żebym brała w tym udział.
- Posłuchaj. Stefan to mój stary przyjaciel. Dzięki niemu dostałem fajną robotę do wykonania. Nie myślałem, że to tak daleko zabrnie, ale zabrnęło. Sam chciałabym się z tego wycofać, ale nie zrobię tego Stefanowi. Uprzedziłem go, że chcę się angażować w to jak najmniej, chcę tylko robić swoje, nie ciągnie mnie do tego świadka. Z drugiej strony pojawiłaś się ty. Oddałem mu kolejną przysługę i powęszyłem trochę wokół ciebie, ale udawane zainteresowanie przerodziło się w prawdziwe. Banał, co nie?
- Tak. Dość to ckliwe- stwierdzam z niemałym zadowoleniem, że i mi przytrafiło się coś takiego- widocznie to prawda, że takie rzeczy na prawdę się zdarzają.
- No właśnie. I teraz czuję do ciebie, coś takiego... sam nie wiem, chcę cię chronić przed tym wszystkim. Z kolei oni zaszli już w tym tak daleko, że nie mogli się wycofać i wiedziałem, że wplączą cię w to ze mną, czy beze mnie. Wolałem, żebyś dowiedziała się tego ode mnie.
- Dobrze zrobiłeś. Spróbuję o tym nie myśleć, przynajmniej do jutra rana.
- A ja ponowię moją propozycję, chętnie ci w tym pomogę- jednym gestem uwalnia moje ciało z mokrego ręcznika. Zarzucam na niego swoje nogi i po chwili siedzę na nim tak jak wczoraj, obejmując nogami jego biodra.
- Podobało mi się wczoraj- ręce opieram o jego barki i patrzę mu w oczy, jeszcze nigdy nie byłam taka odważna.
- Mnie też, udał nam się ten wspólny pierwszy raz- muska ustami moją brodę.
- Nie mam wielkiego porównania, ale było mi bardzo miło.
- Miło? – pyta z drwiącym uśmieszkiem- miło? Ma ci eksplodować głowa, a nie- miło!?- gryzie mnie w szyję.
- Ale w moim „miło” mieści się też eksplozja i to nie tylko głowy.
- Uwielbiam twoją powściągliwość, to takie kobiece, ponętne- obcałowuje moje ręce, ramiona, brodę szyję, uszy, a ja wiję się poddając się jego pocałunkom.
- Dobrze znasz kobiece ciało- nie jest to najmilsza myśl, ale szybko ją od siebie oddalam.
- Nieźle, ale mało jest uwierz takich kobiet jak ty- jeśli chciał, żebym poczuła się wyjątkowo, to mu się udało, staram się nie myśleć ile kobiet siedziało przede mną na tych kolanach i tuliło się w tych ramionach. Nie potrafię już opanować podniecenia i poddaję się mu. Jest tak wspaniale jak wczoraj, ale dziś nie wstydzę się na niego patrzeć. Zatracamy się w tym szaleństwie, a po wszystkim padamy razem na łóżko. Nie ma we mnie już tego wczorajszego zażenowania, ale dziś jestem niesamowicie zmęczona, wyczerpały mnie nowe wieści, gonitwa myśli i wspaniały seks, który równocześnie przyniósł ukojenie. Czuję jeszcze jak Jurek okrywa mnie kołdrą i odpływam.
pisz dalej pisz :)
OdpowiedzUsuńteż tak uważam :)
OdpowiedzUsuńDzięki, na pewno pojawi się nowy wpis, może już dziś?
OdpowiedzUsuń