- Cześć, jestem pod firmą- mówię, gdy odbiera.
- A ja czekam na ciebie u siebie...niecierpliwie- ma niski, chrypliwy głos niosący obietnicę udanego wieczoru. Docieram na miejsce w ekspresowym tempie. Cała jestem pożądaniem. Mam przyspieszony oddech, zaciskają mi się mięśnie brzucha. Przez chwilę myślę, co zrobię, jeśli Jurek ma inne plany i dochodzę do wniosku, że na pewno bardziej spodoba mu się mój pomysł. Chwilę czekam na windę, już w środku zdejmuję płaszcz i rozpinam górny guzik bluzki, po chwili zastanowienia kolejny. Jeszcze mnie nie dotknął, a ja cała płonę. Przebiega mi przez myśl cytat z Greya „kolejny pierwszy raz”. Pukam do drzwi. Słyszę:
- Jestem w kuchni, otwarte.
Bariera w postaci drzwi trochę odebrała mi animuszu, gdyby stał teraz w drzwiach, z pewnością rzuciłabym się na niego, a tak spokojnie naciskam klamkę i wchodzę do środka. Po chwili jest przy mnie. Ma na sobie tylko bojówki. Rzucam na podłogę płaszcz, potem torbę i wyciągam w jego kierunku rękę, rozpaczliwe pragnąć dotknąć jego torsu. Mój gest powoduje, że jednym ruchem uwalnia z upięcia moje włosy, wpłata w nie palce i wpija we mnie swoje usta. Wczepiam się w jego ramiona, by nie upaść, a on podtrzymuje mnie drugą ręką w tali. Jesteśmy tak zachłanni i łapczywi, że wkrótce brakuje nam tchu. Zdyszani wpatrujemy się w siebie. Jurek nie odrywając wzroku od moich oczu, łapie za poły mojej rozchełstanej bluzki i mocno je pociąga. Perełkowe guziki z hukiem spadają na podłogę i rozpierzchają się we wszystkich kierunkach. Unosi do góry moją spódnice, tworząc z niej wąski pas na biodrach i unosi mnie do góry, a ja oplatam go nogami i zarzucam ręce na szyję. Znowu zaczynamy taniec wygłodniałych języków. Mając go teraz między nogami, czuję, że jestem bliska spełnienia. Rozkosznie ociera się o moją nabrzmiałą kobiecość, a ja jęczę w ekstazie.
- Taka spragniona?- pyta zmysłowo, a jego głos dociera do mnie aż tam, moje biodra wirują. Sadza mnie na kuchennym blacie i szybko pozbawia mnie bielizny- zaraz ci ulżę- wkłada swoją dłoń między moje nogi i zatacza kciukiem kółka na mojej łechtaczce. Nie trwa to długo i wybucham z siłą wulkanu. Kiedy jestem w stanie otworzyć oczy widzę przed sobą bardzo zadowolonego z siebie faceta. Wpatruje się we mnie przez chwilę, a potem przyciska mocno do swych ust.
- Nie możemy zmarnować takiej energii, Słońce jesteś taka sexi- mości się między moimi nogami i po chwili czuję go w sobie. Jest wielki i twardy, a ja w jednym momencie znowu nie mam go dość. Mimo, że przed chwilą było mi wspaniale, to czułam się strasznie pusta, tam w środku. Teraz wypełnia moje drugie pragnienie. Zdejmuję dłonie z jego ramion i opieram je za sobą na blacie, odginam się mocno, a on lubieżnie wpatruje się w moje piersi, które wyskoczyły ze stanika i są widoczne przez rozchełstaną bluzkę. Pochyla się i ssie po kolei moje sutki. Kładzie swoje dłonie na moich biodrach i wchodzi jeszcze głębiej, a ja coraz mocniej opieram dłonie na blacie, by mu to umożliwić.
- Gotowa?- pyta niskim, ledwie słyszalnym głosem.
- Mhm- przygryzam wargę i poddaję się mu w całości, a on napiera na mnie całym ciałem. To wystarcza, czuję go tak intensywnie, że znowu dochodzę, a on we mnie. Jesteśmy spoceni i zdyszani. Moja bluzka klei nam się do ciała. Trzymam go nadal między nogami, a on tuli mnie mocno do siebie.
- Podobało się?- szepcze mi do ucha.
- Mhm-mruczę- było wspaniale. Scałowuję z jego szyi słoność i wdycham jego zapach.
- Uwielbiam twój węszący nosek.
- Właśnie znalazłam mój ulubiony zapach, szkoda, że nie można go zmagazynować.
- Nie będzie ci to potrzebne, będę zawsze blisko ciebie- patrzy mi w oczy i nagle robi się bardzo poważnie. Nie wiem co mam mu na to odpowiedzieć, więc daję mu mokrego całusa.
- Mogę wziąć prysznic?- zeskakuję z blatu.
- Pewnie, w łazience masz ręcznik, czerwony, zaraz przyniosę ci jakiś t-shirt, tylko zaraz wracaj, bo czeka kolacja.
- Rozpieszczasz mnie, ale to fajnie, bo jeszcze trochę i zjadłabym ciebie...
- No właśnie tak czułem, o mało mnie nie wchłonęłaś- uśmiecha się dumny z siebie, że jest taki zabawny.
- Ha ha ha- zamykam się w łazience. Przez chwilę próbuje dojść do siebie. Ale byłam podniecona, coś niezwykłego, rozpalała mnie sama myśl o nim. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam, a potem to na blacie, to było cudowne. Czy zamieniam się w demona seksu, czy jestem taka tylko przy nim? Nie będę tego sprawdzać na innych postanawiam i cicho chichoczę. Nagle dostrzegam, że w łazience stoją moje kosmetyki i czeka na mnie moje domowe ubranie w postaci mojej przydużej chabrowej koszulki oraz czysta bielizna. A to niespodzianka. Szybko biorę prysznic i owijam się w ręcznik. Ociekająca wodą wołam Jurka:
- Obiecałeś mi t-shirt...
- Nice try baby, ale nic z tego, jak tam wejdę, to szybko nie zjemy, a szkoda żeby się zmarnowało, zaraz makaron wchłonie cały sos.
Nie udało się. Szybko się ubieram i ponownie się maluję, tylko trochę delikatniej. Gdy wychodzę z łazienki, chcę skomentować obecność w jego mieszkaniu moich rzeczy, ale Jurek rozmawia przez telefon:
- Dobrze mamo zapytam, ale nie wiem jakie ma plany, oddzwonię.- odkłada telefon i zwraca się do mnie- moja mama, chce żebyśmy wpadli w niedzielę na obiad.
- Opowiadałeś o nas rodzicom?
- Jakoś musiałem się wytłumaczyć, przez ciebie nie dzwoniłem do nich parę ładnych dni, chyba z dziesięć, to jak idziemy?
- Nie za wcześnie- sadowię się na stołku przy blacie, na którym przed chwilą...
- Co masz na myśli?
- Kurczę Jurek, znamy się dosłownie chwilę, a prezentacja rodzicom to poważny krok.
- Ja jestem zdecydowany, chcę z tobą być, więc na co czekać.
Mówi to co każda dziewczyna chce usłyszeć od faceta, w którym jest zakochana, a mnie coś ściska w dołku. Nie mogę mu tego zrobić, więc uśmiecham się najbardziej promiennie jak umiem i mówię:
- Dobrze, więc chodźmy.
Zaczynamy jeść, a Jurek nie skrywa radości i chłopięcego podekscytowania.
- Cieszę się, że ich poznasz. Do tej pory nie przyprowadziłem do domu żadnej dziewczyny. Zobaczysz, pokochają cię.
Przełykam kolejne kęsy jedzenia i zastanawiam się skąd u mnie taka zmiana nastroju. On też to dostrzega:
- Słuchaj, jeśli nie chcesz, jeśli...to po prostu nie idźmy, coś wymyślę, że miałaś już inne plany..
- Nie no coś ty, będzie im przykro, chodźmy- zbieram się na szczerość- zabij mnie, nie wiem dlaczego tak reaguję.
- A ty przedstawiałam rodzicom swoich chłopaków- przełyka kęs i kiwa głową- no tak, musieli znać Adama, długo ze sobą byliście.
Czyżby o to chodziło?
- Może masz rację, to co zdarzyło się z Adamem chyba ma na mnie wpływ do tej pory. Tam też były deklarację, piękne słowa i rodzinne obiady, a nie przetrwaliśmy najmniejszego kryzysu.
- Daj spokój, nie możesz tego porównywać, byliście bardzo młodzi.
- Pewnie tak, dajmy temu spokój, zaraz mi przejdzie, przepraszam, że tak psuję nastrój...
- Jakoś dam radę-uśmiecha się ciepło, kurcze, przecież on musi mieć jakieś wady- opowiedz mi jak było u Małeckiego, dowiedziałaś się czegoś nowego?
Przez chwilę zastanawiam się, czy powinnam mu opowiadać, co usłyszałam od prezesa. Po chwili dochodzę jednak do wniosku, że siedzimy w tym razem i ze szczegółami opowiadam mu wszystko, odkąd znalazłam się w limuzynie Stefana.
czekam i czekam a doczekać się nie mogę! :)
OdpowiedzUsuńmam nadzieję, że jutrzejszy odcinek nie zawiedzie:)
Usuń