piątek, 25 stycznia 2013

XXIII

Siedzimy tak chwilę. Wtulam twarz w jego bark. Obejmuję go mocno. Czuję, że tak samo mocno obejmuję go na dole nogami. Jeszcze jest mi dobrze, ale już czuję nadchodzące zażenowanie. Jak ja teraz spojrzę mu w oczy? Jurek całuje mnie w ramię. Ociera się głową o moje ucho. Próbuje mnie od siebie odkleić, ale trzymam się mocno.
- Hej, dobrze ci?- pyta cicho.
- Mhm- odpowiadam elokwentnie.
- Pozwolisz mi na siebie spojrzeć?- pyta.
- Niekoniecznie- odpowiadam i zaciskam powieki.
- Hej- mówi znowu- wszystko dobrze?
I co ja mam mu powiedzieć? Przecież mnie wyśmieje. Najpierw ujeżdżam go jak dzika kotka, a potem się tego wstydzę. Zamiast mówić, jeszcze mocniej do niego przywieram i zdaję sobie sprawę, że ciągle jest we mnie. W tej chwili ogarnia mnie uczucie niezwykłej bliskości, więc decyduję się na niego spojrzeć.
- Pięknie wyglądasz zaraz po- mówi i całuje mnie głaszcząc mi plecy, o nic nie pyta. Unosi mnie lekko, by móc się ze mnie wyślizgnąć i znów mnie przytula. Niechętnie schodzę mu z kolan i opadam na łóżko, a on idzie wyrzucić gumkę. Gdy odwraca się do mnie plecami, zauważam długą szramę biegnącą wzdłuż kręgosłupa od pośladków do połowy pleców, zakręcającą w lewo w kierunku łopatki i dalej biegnącą aż do pachy.
- Co ci się stało?- pytam bez zastanowienia. Nie odwracając się do mnie, zatrzymuje się na chwilę w drzwiach pokoju i rzuca:
- Miałem wypadek- i rusza dalej. Zagląda do łazienki, chyba urywa kawałek papieru, a potem słyszę jak idzie w głąb mieszkania. Z głośników rozlegają się regge bity i za chwilę słychać głos Bednarka, śpiewającego „I”. Leżę na łóżku i czekam, aż wróci. Przypomina mi się jak pan Stefan wspominał coś o jakimś wypadku w Norwegii, chyba właśnie o to chodzi. Czy tym razem powie mi coś więcej? Czy powinnam dopytywać?
Jurek wraca z kuchni z butelką wody i dwiema szklankami. Jest cały czas nagi.
- Spragniona?- pyta unosząc szklanki.
I to jeszcze jak!- myślę, ale chyba chcę bardziej jego niż wody. Najchętniej rzuciłabym się na niego znowu, ale jak to zrobić, jak spowodować, by mnie zapragnął i przeszedł znowu do rzeczy.
- Poproszę- mówię i leniwie unoszę się podpierając się na dłoni. Też wciąż jestem naga. Włosy spływają mi na ramiona i piersi. Leżę-siedzę na boku, podpierając się ręką. Czuję się zmysłowo. Tym razem nie chowam wzroku. Chcę więcej i chcę by o tym wiedział. Patrzę na niego, ale on nie nalewa wody do szklanek tylko wpatruje się we mnie.
- Piękny widok- uśmiecha się i odstawia szklanki i butelkę na podłogę. Sięga po swoje spodnie, leżące nadal gdzieś koło łóżka i wyciąga koleją prezerwatywę. Od razu ją zakłada i bez ceregieli wdrapuje się na łóżko obok mnie. Całuje mnie niezbyt mocno i popycha tak, bym ułożyła się na plecach. Prawie mnie nie dotyka. Szybko znajduje się między moimi nogami. Ja też go nie dotykam. Trzymam ręce nad głową. Mój nastrój potęguje Going Under Evanescence. Wchodzi we mnie gwałtownie, raz za razem powoli i mocno. Stykamy się ciałami tylko tam na dole. Widzę go całego, a on mnie. Patrzymy na siebie.  Nie trwa to zbyt długo i znowu wybucham, wyginam się w łuk i głośno krzyczę. On łapie mnie za pośladki i jeszcze mocniej do siebie przyciąga, pomagam mu w tym i on też dochodzi. Zamyka oczy i odgina głowę do tyłu. Żyłki prężą się na jego szyi. Chcę go tam ugryźć, ale nie mam siły się unieść. Wychodzi ze mnie, zrzuca prezerwatywę na podłogę i ląduje na mnie. Całuje mnie namiętnie, głęboko oddychając i kładzie głowę na moich piersiach. Otulam go ramionami. Leżymy tak przez chwilę, a ja znowu patrzę na jego bliznę. Gładzę go po niej, a  on nie odrywając się ode mnie zaczyna mówić:
- To się stało w Norwegii. Na platformie.
- Na platformie?- dopytuję, nie bardzo rozumiejąc.
- Pamiętasz, opowiadałem ci, pracowałem dla koncernu naftowego. Byłem w grupie tworzącej systemy bezpieczeństwa dla platform. W końcowej fazie, któryś z nas musiał jechać na platformę na instalację tego wszystkiego i testy. Akurat tak się złożyło, że ten wyjazd był mi bardzo na rękę. Potrzebowałem dystansu. No i pojechałem. Po trzech miesiącach w czasie testów coś poszło nie tak i wyleciałem w powietrze.- Przerywa i kładzie się na plecach obok mnie. Zakrywa oczy przedramieniem i zaczyna mówić dalej- podmuch zwiał mnie z platformy i razem z żelastwem spadłem do wody. Niewiele z tego pamiętam. Resztę opowiedzieli mi inni. Tylko ja byłem po zewnętrznej stronie, przy czujkach, cała reszta stała dalej ode mnie. Jeden z nich, prawie natychmiast skoczył za mną do wody. To był Kompas. Znalazł mnie i wywlókł na powierzchnię. Gdyby nie on..- zamilkł i odchrząknął. Zacisnął usta. Położyłam mu dłoń na klatce piersiowej. Nie chciałam spłoszyć jego opowieści. Słuchanie tego było dość bolesne, ale chciałam wiedzieć o nim wszystko. Odsłonił twarz i położył swoją dłoń na mojej. Spojrzał mi w oczy. – Gdyby nie on- zaczął znowu- nie leżałbym tu z tobą. Podniósł moją dłoń ze swojej klaty i ucałował jej wnętrze. Przez ciało przeszedł mi przyjemny dreszcz, no nie! Znowu! Okazuje się, że nie znałam sama siebie pod tym względem. Chciałam go jeszcze raz? Moje wewnętrzne dywagacje przerwał mój żołądek i zabulgotał głośno.
- Ocho! Ktoś jest głodny- uśmiechnął się pogodnie- masz w domu coś do jedzenia, czy wychodzimy.
- Żartujesz?- pytam drwiąco- wracam od rodziców, pół mojej walizki to specjały mamy. Zakładam pośpiesznie bieliznę i mój przyduży shirt. Na razie to wystarczy, jestem bardzo rozgrzana po naszych igraszkach. Jurek w tym czasie wciąga na siebie spodnie. Nie zamierza zakładać koszulki, co bardzo mi odpowiada i ruszamy do kuchni, zabierając z walizki plastikowe pudełka z jedzeniem przygotowanym przez mamę. Z głośników leci właśnie Sex on fire- Kings of Leon, kawałek, którego słuchała Ana w samochodzie Christiana. Poruszamy się tanecznie z kuchni do salonu, z salonu do kuchni, szykując ucztę. Wygłupiamy się, ale w którymś momencie tracę kontrolę i zaczynam się wić w tańcu jak oszalała. Po chwili dostrzegam, że mi się przygląda. Zatrzymuję się i robię zawstydzoną minę. Podchodzi do mnie kocim ruchem i jedną ręką obejmuje mnie mocno w talii. Przysuwa mnie mocno do siebie i zaczyna się rytmicznie poruszać, jego druga ręka nadal znajduje się wzdłuż jego ciała.
- Uwielbiam na ciebie patrzeć- mówi.
- Z wzajemnością, poza tym robię przy tobie dziwne rzeczy- zaskakując sama siebie, mówię to odważnie i patrzę mu w oczy. Jeszcze chwila i zaraz się na niego rzucę.
- Za chwilę zrobimy to jeszcze raz, ale najpierw zjemy, nie chcę żebyś mi tu zemdlała- mówi czytając mi chyba w myślach. Wolną ręką przyciąga moją głowę i całuje mnie w czoło, a ja go w brodę. Odprowadza mnie do stołu i odstawia krzesło, zapraszając mnie gestem bym usiadła. Siadam więc, a on oddala się do kuchni.
- Co pani pije? Może herbata?
- Poproszę- czy świat mógłby być piękniejszy? Jestem tu z boskim facetem, który paraduje z gołą klatą, całkiem niezłą, w mojej kuchni i robi mi herbatę. Zapomniałam dodać, że jesteśmy po najlepszym seksie w moim życiu. Nie mam może zbyt wielkiego porównania, ale było mi wspaniale. Nakładam sobie na talerz wszystkiego po trochu, mamy tu śledzika, pasztet, sałatkę jarzynową, pieczone mięso, faszerowane jajka i rybę po grecku, do tego wiejski chlebek i masło. Zabieram się za pałaszowanie, a Jurek zasiada za stołem i nalewa nam herbatę do dużych kubków.
- Jednak się nie pomyliłem- zauważa.
- W temacie?- pytam wkładając do ust niemożliwie wielką porcję sałatki.
- Jesz z taką pasją i to się przekłada na seks. Byłaś dziś taka namiętna.- Czuję się mile połechtana, ale prostuję się na krześle i staram się jeść delikatniej- nie no nie, błagam, niczego nie zmieniaj. To jest bardzo zmysłowe. Większość kobiet dziubie tylko talerz widelcem i udaje, że właściwie nic nie je.
- Po co?- wypalam bez namysłu.
- Nie wiem, to ty tu jesteś kobietą- odbija piłeczkę.
- Ode mnie się tego nie dowiesz, uwielbiam jeść. A skąd tyle wiesz o większości kobiet?- pytam zadziornie. Na prawdę jestem ciekawa, jak wiele ich było. Tylko która odpowiedź jest lepsza- dużo czy mało?
- Spotkałem w życiu kilka, mm pyszna ta sałatka...
- Pyszna, pyszna, to znaczy ile? W ilu byłeś związkach?
- Na prawdę chcesz o tym rozmawiać?- pyta pobłażliwie.
- Chyba tak- przekonuję sama siebie, gdzieś tam już czuję się zazdrosna o każdą, która widziała go w takiej samej sytuacji, jak ja teraz.
- Jeśli chodzi o związki, to na dziś mogę powiedzieć z pewnością, że nie byłem jeszcze w żadnym.
- Ciekawa odpowiedź, a wcześniej myślałeś, że jesteś?
- Dokładnie.
- No to w ilu myślałeś, że jesteś?
- W jednym...
- Byłeś do tej pory tylko z jedną kobietą? Nie wierzę...
- W jakim sensie „byłeś”?- znów odbija piłeczkę, czuję się jakbyśmy grali w ping ponga.
- W każdym, chodzi mi o bycie razem, życie, spędzanie każdego dnia, wakacji, seks, wspólne zmaganie się z życiem, o to wszystko co sprowadza się do bycia razem- mówię z pasją, jednym tchem.
- W takim sensie nie byłem w żadnym związku.- jego odpowiedź jest znowu zbyt krótka dla mnie. Teraz to już chcę wiedzieć wszystko.
- Panie Jurku- podpieram brodę dłonią- teraz to już chcę wiedzieć wszystko. Pana pierwszy raz?
- Wszystko? Jesteś tego pewna? Czy nie jest ważniejsze to, co dzieje się teraz?- zastanawiam się czy wymiguje się od odpowiedzi, czy jest po prostu szczery. Może to faktycznie nie ma aż takiego znaczenia? Nie, nie, nie. Dla mnie ma.
- To co dzieje się teraz jest dla mnie bardzo ważne. Ale to co wydarzyło się w twoim życiu wcześniej stworzyło cię tym kim jesteś teraz, a taki jaki jesteś teraz bardzo mi się podobasz. Czy moje uzasadnienie jest dla ciebie wystarczające i wreszcie mi coś o sobie opowiesz?- bierzemy kubki z herbatą i przenosimy się na kanapę. Zwijam nogi pod siebie, bo trochę zmarzły mi stopy, za nic nie pójdę po skarpetki, bo znowu zdąży się rozmyślić i nic mi nie powie.
- Zasługujesz na odpowiedź. Boję się tylko twojej reakcji- upija łyk herbaty i patrzy ponad kubkiem w moje oczy. Kręcę dłonią, dając mu znak, by mówił dalej.- widziałaś moje zdjęcia. Byłem mało przebojowym nastolatkiem. W liceum nie miałem żadnej dziewczyny. W ramach jakiejś wymiany „młodych, zdolnych” pojechałem na dwa tygodnie do Stanów. To było w klasie maturalnej. Okazało się, że dla dziewczyn biorących udział w tych warsztatach nie byłem taki nieciekawy. Tutaj nie znałem takich dziewczyn. Tamte zajmowały się programowaniem jak ja, niestety wyglądały też jak ja, ale miały przy tym swobodę nawiązywania relacji- słowo „relacji” bierze rękami w cudzysłów- i przekazywały sobie mnie z rąk do rąk, ku mojej uciesze. Nie musiałem się starać. Imponowałem im swoimi umiejętnościami. Były zdziwione, że człowiek z Polski, gdziekolwiek to jest, może osiągnąć ich poziom. To im wystarczało, bym był dla nich atrakcyjny. Dowartościowało mnie to, kiedy wróciłem, mierzyłem się już trochę inną miarą. Spokojnie dotrwałem do matury. Chciałem wyjechać na studia za granicę, ale w domu nie było na to kasy. Okazało się, że na studiach w Polsce jest sporo okazji do wyjazdów, trzeba się tylko pokręcić. Brałem wszystko. Konkursy, wymiany, stypendia. Tutaj byłem kujonem, tam młodym, zdolnym. Jako młody, zdolny tam nie musiałem starać się o względy kobiet. Na tle naukowego środowiska okazałem się być dla nich nawet- szukał słowa- atrakcyjny. Ale z żadną nie byłem więcej niż raz. Rzadko też spotykałem je potem. Z resztą rzadko wracałem w to samo miejsce. Dopiero w Norwegii zostałem na dłużej. Nie jesteś zszokowana?- wpatruje się we mnie, a ja intensywnie myślę. O dziwo pasuje mi ta odpowiedź. Wydaje się, że traktował seks mało emocjonalnie, one też, nikogo nie ranił, chyba ciężej byłoby mi usłyszeć, że był z kimś w kilkuletnim związku.
- Nie, nie jestem- odpowiadam spokojnie- ale co było potem w Norwegii?
- Jak opowiem ci wszystko w jeden wieczór, to o czym będziemy mówić później.
- Nie znam cię zbyt dobrze, ale wydaje mi się, że miałbyś mi co opowiadać o sobie przez milion wieczorów. Jesteś bardzo interesujący, wiesz o tym?
- Tak mówią- mówi zarozumiale i ląduje między moimi nogami, a ja piszczę wylewając na siebie resztki herbaty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz