Budzi mnie dźwięk strażackiej syreny. Próbuję go zlokalizować. To najprawdopodobniej jedna z zabawek Misia, bo za chwilę dźwięk zmienia się w elektroniczną melodyjkę z ulubionej kreskówki naszego bąbla.
Leniwie się przeciągam. Jest już jasno. Zajmuję najmniejszy pokoik na samym strychu. Ciaśniutko tu, ale bardzo przytulnie. Mam tu rozkładany fotel, który nocą jest moim łóżkiem, małą szafę na nóżkach i okrągły stolik. W kącie stoi wysoka lampa. Wszystko jest białe i rustykalne. Trochę to nie w moim stylu, ale do tego miejsca i do tego domu pasuje znakomicie. Jestem w ciepłej piżamie, zarzucam na siebie jeszcze długi rozpinany sweter, który zawsze tu na mnie czeka, na nogi wciągam grube skarpety i zbiegam na dół. Mam krząta się w kuchni, tata z Martą oglądają coś telewizji, Janusz bawi się z Michałkiem. Zaraz za mną na dół schodzi Mikołaj.
- No są nasze dwa śpiochy- mama jest roześmiana od ucha do ucha. Lubi nas mieć wszystkich razem w jednym miejscu. Na stole czekają już smaki z dzieciństwa: świeże bułeczki, masło, kakao, wędlina, sałata i jajka na miękko. Rozrzewnia mnie ten widok, a do tego cały czas myślę o nim. Uciekam jeszcze na moment do łazienki. Przemywam twarz zimną wodą. Związuję włosy w ogon. Biorę kilka głębokich wdechów i dołączam do rodziny. Jakoś udaje mi się nie zdradzić przez cały poranek. Jemy pyszne śniadanie i ustalamy co dziś będziemy robić. Obowiązkowo spacer po okolicy i wycieczka do Kętrzyna. Pomożemy rodzicom zrobić większe zakupy. Umawiamy się, że wieczorem zagramy w Monopol, jak tylko Misio pójdzie spać.
Realizujemy nasz plan po kolei, a ja aktywnie uczestniczę we wszystkim, co pozwala mi nie myśleć o Jurku. Wreszcie około południa odzywa się telefon.
- Cześć- mówię odbierając.
- Cześć kotek. Co porabiasz? Nie przeszkadzam?- mówi przepraszającym tonem. Wydaje się być zmęczony.
- Nic szczególnego. Jesteśmy na targu w Kętrzynie. Dziwnie brzmisz.
- Dziwnie?
- Wydajesz się, bo ja wiem? Zmęczony?- zgaduję.
- To fakt, popiliśmy wczoraj trochę z Kompasem, wiesz na te jego smutki...
- Mężczyźni i ich zabawy, co?- mówię drwiąco, ale pogodnie, bardzo się cieszę, że zadzwonił.
- Byliśmy bardzo grzeczni, przyrzekam- wchodzi w rolę tłumaczącego się faceta bezbłędnie.
- A co planujecie dziś?
- Mamy kilka spotkań z ludźmi z agencji nieruchomości. Porobimy jeszcze zdjęcia i poumieszczamy ogłoszenia w necie. No i pewnie się poszwędamy trochę po Gdańsku. A Ty?
- Nic szczególnego, sielanka na łonie rodziny. Bardzo to krzepiące. Ładuję baterie.
- To dobrze, jestem spokojniejszy. Mam nadzieję, że nie masz tam jakiś męskich znajomych, czy byłych chłopaków?- droczy się, ale wyczuwam, że na prawdę chce to wiedzieć.
- Ktoś by się znalazł, ale nie mam zaplanowanych żadnych schadzek.- prawda jest taka, że nikogo znajomego nie spotkałam. Swoją drogą muszę wypytać mamę co u tutejszej kawalerki.
- Proszę być grzeczną- mówi to w taki sposób, że przechodzi mnie przyjemny dreszcz. Teraz jestem pewna, że między nami wszystko w porządku- Chciałbym cię już zobaczyć- prawie mruczy.
- Ja też- mówię krótko. W tej chwili jest mi wszystko jedno na jakich zasadach mielibyśmy być razem, chcę tylko być blisko niego i tylko to się dla mnie liczy.
- To cześć Mała, może uda nam się spotkać jutro wieczorem. O której planujecie powrót?
- Jeszcze o tym nie rozmawialiśmy, ale myślę, że Marta będzie chciała położyć Misia jak zwykle około 20:00.
- Misia??- wtrąca.
- Mojego siostrzeńca- tłumaczę- więc do 20:00 powinnam być w domu, przyjdź, słyszysz?- przejumujący dźwięk wydobywa się z mojego gardła- Przyjdź, o której byś nie wrócił...
- Będę, czekaj na mnie. Cześć.- rozłączamy się i już wiem jak minie mi ten czas do jutrzejszego powrotu. Będę czekać. Całą sobą. Nadal tęsknie, ale po naszej rozmowie moja tęsknota nie jest taka smutna. Zamieniła się bardziej w wyczekiwanie.
Na szczęście rodzina angażuje mnie w różne aktywności. Pilnuję się, by nie popadać w zadumę, musiałabym wtedy tłumaczyć się z moich myśli. Rodziców i Martę nie tak łatwo zbyć, ale gdy żegnamy się w niedzielne popołudnie, to nikt inny a właśnie Mikołaj bierze mnie mocno w objęcia i mówi do ucha:
-Mam nadzieję, że fajny z niego gość- no proszę mój mały braciszek, nie doceniałam jego przenikliwości.
Droga, choć od lat jest taka sama, dłuży mi się niemiłosiernie. W uszach wciąż brzmią mi jego ostatnie słowa „czekaj na mnie”. Na szczęście Marta z Januszem zdecydowali się jechać zaraz po obiedzie. Powinniśmy być w domu przed 18:00. Misio zasnął, więc jedziemy bez przystanków. Gdy docieramy pod mój dom pytam wyjmując walizkę:
- Może wejdziecie na deser, zaraz kupię coś słodkiego, napijemy się kawy.
- Biegnij na górę, nie każ mu czekać- przerywa mi Marta.
Moja mina wyraża wielki znak zapytania, ona wie, wszyscy przez cały czas wiedzieli, że myślałam tylko o Jurku. Lekko się czerwienię.
- Biegnij, biegnij- powtarza- i dzwoń, chcę wiedzieć co się u ciebie dzieje.
Janusz jak zwykle, tylko się uśmiecha, ale jego twarz wyraża życzenie powodzenia. Uśmiecham się do nich. Kto zna mnie lepiej niż oni?
Wspinam się z walizką na górę. W głębi duszy chciałabym zobaczyć go teraz, siedzącego pod moimi drzwiami. Niestety, gdy do nich docieram, nie ma śladu Jurka. Może aż tak mu się do mnie nie spieszy? Karcę się w myślach. Sama mówiłam mu przecież, że będę pewnie koło 20:00. Mam zatem dwie godziny tylko dla siebie. Włączam muzykę, wybieram Jasona Mraz i zaczynam się lekko poruszać w takt „The freedom song”. Tańcząc rozbieram się rozrzucając wszędzie ubrania. Biorę prysznic. Zmywam twarz i robię staranny makijaż. Ubieram się w oversizowy shirt w chabrowym kolorze. Oprócz niego mam na sobie tylko bieliznę, również w chabrowym kolorze. Zastanawiam się, które spodnie naciągnąć na nogi, gdy słyszę pukanie do drzwi. Z biciem serca zaglądam przez wizjer, a tam stoi on. Otwieram powoli drzwi. Nie przekracza jednak progu. Stoi tak przed moimi drzwiami i wpatruje się we mnie. Wygląda bardzo męsko. Ma na sobie czarne bojówki, trekingowe buty i krótką kurtkę ze ściągaczem w pasie. Ubranie doskonale podkreśla jego proporcje. Jego króciutkie blond włosy mienią się kropelkami deszczu. Jego twarz jest zmęczona,wygląda jakby nie spał przez te dwa dni. Na mój widok jednak się rozluźnia, a bruzda na jego czole prawie się wygładza. Wchodzi wreszcie kocim ruchem do środka. Zamykam za nim drzwi i gdy znowu na niego spoglądam, bierze mnie w ramiona. Mocno obejmuje mnie w talii i przyciąga mocno do siebie, a jego druga ręka wędruje na mój kark. Przyciska mnie mocno do swoich ust. Jego język wdziera się do moich ust bez pytania mnie o zgodę, a ja bez protestu ulegam. Wplatam dłonie w jego mokre włosy. Na chwilę odrywa usta od moich i patrzy mi głęboko w oczy. Przywiera swoim czołem do mojego i zamyka oczy. Trzyma moją twarz w swoich dłoniach i ciężko oddycha. Chcę na niego spojrzeć, chcę wyczytać z jego twarzy wszystko to, co che mi powiedzieć. Teraz ja obejmuje dłońmi jego policzki i zaglądam mu w oczy. Te robią się okrągłe. Całuję go czule najpierw w jedną, potem w drugą powiekę. Łapię go za poły kurtki i przyciągam do siebie. Teraz to ja wpijam się w niego swoimi ustami, a rękoma zdzieram z niego mokre ubranie. Pomaga mi w tym. Gdy jego kurtka znajduje się na podłodze, znowu zakleszcza mnie w uścisku. Lekko mnie unosi i niesie do sypialni. Cały czas całując kładzie mnie delikatnie na łóżku. Przerywa na chwilę, w dwóch gwałtownych ruchach pozbywa się z nóg butów, łącznie ze skarpetkami. Łapie się z grzbiet i jednym pociągnięciem zdejmuje z siebie koszulkę. Jest teraz w samych bojówkach. Już wiem co czuła Ana widząc Christiana w samych spodniach opierających się na wąskich biodrach. Właśnie zobaczyłam to samo. Jurek nie spuszczając ze mnie wzroku, wchodzi jak kot na łóżko. Jest nade mną. Jego wyprostowane ręce spoczywają po dwóch stronach mojej głowy.
- Czy wiesz jak seksownie teraz wyglądasz?- czy mógłby użyć lepszych pierwszych słów na powitanie.
- Miałam nadzieję, że zauważysz- zarzucam mu ręce na szyję, a on znowu zaczyna mnie całować. Wyczuwam w tym pocałunku lekki uśmiech. Jest coraz bliżej mnie, aż czuję go całego na sobie. Ten ciężar jest boski. Jest tak blisko mnie, otacza mnie, osacza, obezwładnia. Całuje mnie teraz wolniej, bardzo zmysłowo. Jego język zatacza w mych ustach powolne koła, by z nich wyjść i znów wtargnąć, coraz mocniej i bardziej natarczywie. Na chwilę klęka nade mną. Ma mnie teraz między swoimi nogami. Powoli odsuwa bluzkę z mego brzucha, całując każdy odkryty skrawek. Mraz zaczyna śpiewać swoje „I won't give up”, a Jurek dociera do moich piersi. Całuje czule wzgórki wystające spod stanika i zsuwa ze mnie bluzkę, wkładając mi silne ramię pod łopatki, by lekko mnie unieść. Kocimi ruchami podnosi się by znów być nade mną. Wpatruje się we mnie głodnym wzrokiem. Widzę w nim niekłamany zachwyt. Muzyka cichnie. Słychać tylko nasze oddechy. Jego uśmiechnięty wzrok tężeje. Głośno wypuszcza powietrze, a jego żuchwa faluje. Sprzęt wybiera kolejną melodię i rozlega się niepokojący wstęp do „Closer”. Uwielbiam ten kawałek, muzyka mnie przenika, a moje pożądanie szaleje. Chcę go teraz, natychmiast, ale wstydzę się tego i nie wykonuję żadnego ruchu. Na szczęście nie muszę długo czekać na jego inicjatywę. Łapczywie mnie całuje, a i ja wreszcie na to odpowiadam i cała się pod nim wiję. Ocieram się o jego nabrzmiałą męskość. Otaczam go ramionami, moje ręce wędrują drapiąc jego głowę i plecy. Wywołuje to jego pomruki. Zmysłowo całuje już nie tylko moje usta. Podgryza moje uszy i szyje, co wzbudza na mym ciele dodatkowe mrowienie. Już wiem, że chcę więcej. Taką chciwość czuję pierwszy raz w życiu. Moje libido szaleje, ale umysł powstrzymuje moje ciało. Walczę ze sobą i wygrywam, zaczynam coraz intensywniej odpowiadać na jego pieszczoty.
- Obejmij mnie nogami szepcze- robię to bez namysłu. Jurek unosi nas oboje prostując ramię oparte na łóżku. Siedzę teraz na nim otaczając nogami jego biodra, a on siedzi na skraju łóżka. Całujemy się powoli, ale bardzo łapczywie. Jego ręce masują teraz moje pośladki, a palce są coraz bliżej. Wydaję cichy jęk i zagryzam wargę. Jurek dostrzega moją konsternację.
- Co się stało? Nie chcesz mnie?- mówi z drwiącym niedowierzaniem. Boże, jaki on jest smaczny. Zdobywam się na szczerość.
- Czuję się uwięziona we własnym umyśle. Moje ciało i serce dziko cię pragnie, ale rozum blokuje moje zapędy. Zawstydziłam się moim jękiem..
- Hej- obejmuje palcami moją brodę i ustawia moją głowę tak, bym patrzyła w jego oczy- nie robimy nic złego, pragniemy siebie, nie zrobię niczego, czego nie będziesz chciała. Jeśli chcesz, żebym przestał, powiedz jedno słowo- jest taki delikatny, taki czuły, rozpływam się po tych słowach.
- Wiem, ufam ci, ale nie robiłam tego od wieków i jestem troszkę skrępowana, ale bardzo cię pragnę.
- Widzę Maleńka, cieszę się, że czekałaś na mnie, zrobimy to powoli, postaram się, żebyś nie miała okazji trzeźwo myśleć- i wtedy tama we mnie pęka. Obejmuję rozłożoną dłonią tył jego głowy i mocno do siebie przyciągam, całuję go łapczywie. On wraca do ugniatania moich pośladków, jest mi tak dobrze, że aż odrzucam głowę do tyłu. Wtedy on przytrzymuje jedną ręką moje plecy i obcałowuje moją szyję. Opieram się o jego ramiona i staję między jego nogami. Układam swoje dłonie na plecach i rozpinam stanik. Powoli zdejmuję z ramiączka i pozwalam, by opadł swobodnie na podłogę, po czym ściągając palce stóp odrzucam go na bok kopnięciem, wysoko unosząc przy tym nogę. Jurek łapie ją w locie i stawia sobie moją stopę na kolanie. Dotyka mnie tam dłonią i przejeżdża palcami po łechtaczce, wyginam pośladki do tyłu, chcę zacisnąć nogi, nie pozwala mi na to. Trzyma mnie za biodra i całuje mnie tam. To takie intymne. Nie jestem jeszcze chyba na to gotowa. Łapię go lekko za włosy na czubku głowy i odchylam ją tak by spojrzał na mnie. Rozumie mój opór. Przywiera ustami do mojego brzucha, a ja stawiam obie stopy na podłodze. Delikatnie zsuwa ze mnie majteczki i odkrywa, że jestem tam naga. Patrzy przez chwilę na mnie. Jego oczy się uśmiechają. Opuszcza głowę i całuje mój wzgórek, ale nie posuwa się dalej. Moje pożądanie eksploduje. Pcham go na łóżko. Zaskoczony, leży podpierając się na łokciach. Rozpinam jego spodnie i pociągam lekko w dół. Unosi pośladki by ułatwić mi sprawę i za chwilę leży nagi na moim łóżku. Siada z powrotem na brzegu łóżka, a ja wdrapuję się na niego. Wtulamy się w siebie. Brzuch przy brzuchu, moje piersi na jego klacie, moje ręce na jego barkach, jego dłonie na moich plechach. Pieszczą mnie i przesuwają się w dół do pośladków. Ugniata je kilka razy falami, a ja znowu z rozkoszy jęczę, nie powstrzymuję tego jednak i patrzę mu głęboko w oczy. Zamyka mi usta pocałunkiem. Po chwili odrywa usta, by znowu na mnie patrzeć. Już wiem po co. Nie chce zrobić nic, co mi się nie spodoba. Schyla się do swoich spodni i jedną ręką wyszarpuje z nich paczuszkę z prezerwatywą. Odsuwam się na brzeg jego kolan, by miał łatwiejszy dostęp do swojego penisa. Ubiera go, a ja jestem wdzięczna, że o tym pomyślał. Mój rozum chyba na prawdę się wyłączył. Gdy jest gotowy, przesuwa mnie na kolanach bliżej siebie i uciska moje pośladki tak, by nakierować mnie na siebie. Koniuszek jego penisa gładzi teraz moją łechtaczkę, doznanie jest niezwykle intensywne. Jestem bardzo wilgotna, więc koniuszek szybko odnajduje moją dziurkę i łagodnie wsuwa się do środka. To dopiero początek, a ja czuję się maksymalnie wypełniona.
- Ałć- skamlę.
- Boli?- zatrzymuje się.
- Właściwie to nie, to chyba tylko mój strach- wpijam się w jego usta i sama zaczynam na niego napierać, rozluźniam się, a on jest we mnie głębiej i głębiej. Cały czas naciska na moje pośladki, jak wtedy w łazience, a moje biodra tańczą na nim jak szalone. Zaczynam bardzo mocno ściskać go udami, co potęguje moje doznania. Jego chyba też, bo oddycha głęboko a jego żuchwa faluje. Co jakiś czas patrzymy na siebie bez słowa w tym uniesieniu, by za chwilę znów przywrzeć do siebie całym ciałem i namiętnie całować. Wiem, że jestem już blisko i bardzo tego chcę, chcę by był jeszcze głębiej, a co najdziwniejsze, chcę zobaczyć go w sobie. Kładę dłonie za sobą, na jego kolanach i odchylam się, by moje biodra jeszcze mocniej na niego naparły i widzę to miejsce, gdzie jego ciało wchodzi w moje. Ten widok jeszcze mocniej wzmaga we mnie rozbujałą falę. Odrzucam głowę do tyłu i jak oszalała ujeżdżam mojego mężczyznę. Jest mi wspaniale, jestem taka wolna i nieskrępowana. Jurek podtrzymuje mnie jedną ręką za plecy a drugą przenosi do przodu, by dodatkowo kciukiem ucisnąć łechtaczkę.
- Jak mi dobrze, tak, tak...- szepczę.
- Wiem kochanie, muszę cię troszkę przyspieszyć, bo nie daję już rady, jesteś wspania...- opadamy w przepaść, zarzucam ręce na jego szyję a on mocno mnie obejmuje. Zataczamy jeszcze wspólnie kółka biodrami, nie chcąc by to uczucie nas opuściło. Jest mi tak dobrze. Teraz wiem na pewno, że nic już nie będzie takie jak kiedyś.
Fajnie, fajnie tylko PISZ! :) Bo człowiek nie może się doczekać co będzie dalej ;) dobrze że nie próbujesz pisać czegoś na podstawie książki i fajne jest to że książka pojawia się w Twoich opowieściach! Przynajmniej wiemy że niczego nie udajesz! Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńDziękuję za drogocenny komentarz. Cieszę się, że Ci się podoba. Niedługo akcja rozwinie się jeszcze bardziej.
Usuń